Groźny incydent na polu golfowym Trumpa. Służby w gotowości
Do incydentu doszło na terenie Trump National Golf Course pod Los Angeles. 38-letni Jeanine John Taele wzbudził podejrzenia służb bezpieczeństwa, gdy obserwował przygotowania do wizyty Donalda Trumpa. Mężczyzna fotografował i nagrywał filmy na terenie obiektu. Kontrola wykazała, że miał przy sobie 16 nabojów.
Broń w samochodzie i "niepokojące zapiski" w domu zatrzymanego
Funkcjonariusze przeszukali również jego samochód. Okazało się, że w aucie znajdował się załadowany pistolet, a także dodatkowy magazynek.
Gdy policja wkroczyła do domu 38-latka w Downey, zabezpieczyła również liczne sztuki broni palnej, magazynki, amunicję, kamizelki kuloodporne, a także notatniki z "niepokojącymi zapiskami". Biuro szeryfa przekazało, że mężczyzna był już objęty dochodzeniem w sprawie rozboju.
Jeanine John Taele usłyszał szereg zarzutów, również dotyczących rozboju drugiego stopnia, nielegalnego posiadania magazynka o dużej pojemności, posiadania karabinu lub strzelby z lufą o niedozwolonej długości, a także zarzut przewożenia ukrytej broni palnej w pojeździe.
Szybka reakcja sądu
38-letni mężczyzna nie przyznał się do winy. Sąd nakazał mu unikanie pojawiania się w pobliżu pola golfowego Trumpa, a ponadto zakazał posiadania broni. Wyznaczono również kaucję w wysokości 250 tysięcy dolarów.
W kwietniu br. podczas gali z udziałem Donalda Trumpa padły strzały. Prezydent USA został ewakuowany. Służbom udało się ująć napastnika, który otworzył ogień w hotelowym lobby. Postrzelony został agent Secret Service.
Do niebezpiecznej sytuacji doszło podczas eventu organizowanego przez Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu.
Sprawca próbował przedrzeć się przez zabezpieczenia. Podczas tej próby oddał strzał w kierunku agenta Secret Service, który miał na sobie kamizelkę kuloodporną. Funkcjonariusz został przewieziony do szpitala.